poniedziałek, 23 wrzesień 2019

JAK WSPIERAĆ DZIECKO W ROZWOJU SAMODZIELNOŚCI?

„Zostaw, bo wylejesz”, „nie dotykaj, bo stłuczesz”, „daj, ja to zrobię lepiej/szybciej/dokładniej” – stale słyszy przedszkolak. Czy ciągle pomagając dzieciom lub
wyręczając je w różnych sprawach, spowodujemy, że staną się samodzielne? Niestety nie! Kierując do dzieci wyżej przytoczone albo podobne komunikaty, nie pozwalamy im
się uczyć, a usłyszane przez nie słowa blokują ich działanie i zaniżają wiarę w siebie. Jak zatem wspierać dziecko w drodze ku samodzielności?

Samodzielność jako potrzeba rozwojowa

Samodzielność jest potrzebą rozwojową każdego dziecka. Poprzez podejmowanie prób i gromadzenie doświadczeń, stopniowo opanowuje ono niezbędne w życiu umiejętności, rozwija swoje możliwości, poznaje własną odrębność i kształtuje tożsamość. Już około pierwszego roku życia możemy zaobserwować próby dążenia do samodzielności, kiedy to mały człowiek stara się pokonywać pierwsze trudności związane z nauką chodzenia. W dalszym etapie, potrzeba samodzielnego działania jest jeszcze silniejsza – wyraża się w tzw. buncie dwulatka, który dobitnie sygnalizuje „Ja sam/sama”, choć nie zawsze jego chęć działania jest adekwatna do możliwości. I tu pojawia się niezwykle ważna rola otoczenia,które samodzielność dziecka może rozwijać lub ograniczać, a nawet tłumić.

Dlaczego nie pozwalamy dzieciom na samodzielność?
Powodów, dla których rodzice hamują u dziecka naturalną potrzebę rozwoju i bycia samowystarczalnym, jest wiele, np.:
• strach, że zrobi sobie krzywdę (lub coś zepsuje),
• pewność, że zrobimy coś szybciej i lepiej (szczególnie, gdy nam się śpieszy, a tak jest prawie zawsze),
• przekonanie, że jest jeszcze małe i nie musi nic robić („jeszcze się w życiu napracuje”),
• obawa, że jak mu się nie uda, to będzie mu smutno z tego powodu, będzie płakało (a jako rodzice „mamy za zadanie oszczędzić dzieciom przeżywania porażek”).

Nadmiernie troskliwi dorośli pragną uchronić swoje dzieci przed wszelkimi trudnymi sytuacjami i negatywnymi emocjami. Stąd bierze się skłonność do wyręczania przedszkolaków.
Najpierw dotyczy to czynności samoobsługowych (dopinanie samodzielnie zapiętych kurtek, poprawianie czapek, zakładanie butów itp., później rzecz podobnie ma się w przypadku samodzielnego poszukiwania rozwiązania własnych problemów. Rodzice często biorą sprawy dzieci w swoje ręce i np. dzwonią do rodziców koleżanek, żeby wyjaśnić rówieśnicze konflikty. Takie zachowanie nie sprzyja rozwojowi dzieci i nie pozwala im dorosnąć.

Zgoda na samodzielność
Myśląc o samodzielności, najczęściej zależy nam na tzw. „samodzielności obowiązkowej”, tj. samoobsługa, sprzątanie, wykonywanie poleceń dorosłych. To oczywiście jest również istotne. Jednak, z perspektywy małego dziecka bycie samodzielnym to przede wszystkim zdobywanie nowych umiejętności. Jeżeli nauczy się sprzątać, zapamięta, gdzie jakie zabawki stoją, to nie zawsze ochoczo to robi, ponieważ już to umie. Działanie to jest dla niego mało atrakcyjne, zatem szuka innych, nowych doświadczeń. Nauczenie się, że każdy ma obowiązki i nie zawsze je lubi, ale musi je wykonać to długi proces. Wywiązywanie się z codziennych powinności to kwestia dyscypliny, najpierw tej zewnętrznej by później się uwewnętrznić,
czyli stać się rutynowym zachowaniem. Dlatego w domu dzieci często uciekają od tych zobowiązań, ale już w przedszkolu, u cioci, na wyjeździe pochwalą się, że są w tym zakresie samodzielne. Nowe miejsce, inne okoliczności motywują do działania.

Wspieranie w rozwoju samodzielności od najmłodszych lat
Wszystko, co przedszkolak wykona własnymi rękami, do czego dojdzie własną myślą, co przeżyje – buduje jego umiejętności, wiedzę o sobie i innych oraz o świecie.
Dziecko, poznając efekty własnej działalności, jest konfrontowane ze swoimi możliwościami. Czerpie również ze swojego działania satysfakcję i buduje poczucie sprawczości.
Pozwólmy dziecku na samodzielne znajdowanie rozwiązania jego problemów. Możemy zaproponować mu zabawę pt. „Co byś zrobił, gdyby”. Może być ona przeprowadzona zarówno w domu, jak i w przedszkolu/szkole. Rodzic, czy wychowawca zadaje dziecku pytania związane z codziennym życiem – adekwatne do poziomu i wieku dziecka. Pytanie rozpoczynamy od słów: „Co byś zrobił, gdyby..” Dziecko ma możliwość zastanowienia się nad dokończeniem tej myśli. Możemy zadawać pytania typu, „Co byś zrobił, gdyby ktoś zabrał Ci zabawkę”, „ …gdybyś nie mógł poradzić sobie z zadaniem”, „gdybyś się skaleczył”, itp. W starszych grupach wiekowych możemy prosić dzieci o podawanie swoich propozycji kolejno i potem o wybór ich zdaniem najciekawszej. Ma to na celu pokazanie dzieciom, że ważne jest szukanie rozwiązania sytuacji problemowych i że każde z nich może być dobre. Ważne jest to, aby nie mówić od razu „Nie wiem”, „Nie umiem”, „Ty to zrób” itp. Dajmy dzieciom samodzielnie ustalić, jakie rozwiązania proponują. Niech mają poczucie, że o czymś same decydują. To umiejętność, która przydaje się przez całe życie.
Troska o bezpieczeństwo jest konieczna, ale w granicach zdrowego rozsądku. Prawdziwa pomoc niesiona dziecku w procesie jego dorastania, powinna polegać na wzmacnianiu poczucia własnej wartości, wynikającego z sukcesów w samodzielnym działaniu.
Naukę samodzielności można porównać do jazdy na rowerze – gdy nadejdzie stosowny czas, należy puścić kijek.

Marta Cygan, psycholog, zespół Akademii Zdrowego Przedszkolaka

Jak zatem pomóc naszej pociesze stać się w pełni samodzielną indywidualnością?
1. Po pierwsze: Nie wyręczajmy dziecka.
Kilkulatek nie jest już niemowlakiem. Z chwilą, gdy zaczął chodzić, rozpoczął się etap kształtowania jego odrębności i autonomii. Dziecko odkryło, że jest osobną istotą, może poznawać świat i na ten świat wpływać. Pierwsze lata życia to także czas tworzenia poczucia własnej wartości. Człowiek czuje się wartościowy, gdy potrafi coś zrobić sam.
Wyręczanie, zwłaszcza w czynnościach samoobsługowych (założenie butów, rozpięcie suwaka, karmienie), powoduje obniżenie poczucia własnej wartości dziecka. Gdy robimy za dziecko coś, co ono potrafi (nawet gdy robi to jeszcze niezbyt sprawnie), wysyłamy mu sygnał: „Nie ufam ci”, „Nie potrafisz tego robić dobrze”. Dziecko przestaje więc czerpać radość z bycia samodzielnym, nabiera przekonania, że nie warto próbować.

2.Po drugie: Pozwólmy dziecku na dokonywanie wyborów, gdyż jest to niezwykle ważne dla prawidłowego rozwoju.
Przy śniadaniu możemy zapytać: „Wolisz kanapkę z serem czy szynką?”, „Chcesz płatki czekoladowe czy z owocami?”. Przed wyjściem do przedszkola niech dziecko wybierze, w co chce się ubrać: „Założysz dziś spodnie czarne czy granatowe?”. Dajmy także małe wybory dotyczące zajęć dziecka czy rozkładu dnia, np. : „Czy wolisz umyć się przed bajką czy po bajce?”.
Pamiętajmy przy tym, że dając wybór, musimy akceptować obie możliwe opcje. Unikajmy dawania niby-wyborów, gdy naszym celem jest zmuszenie do czegoś. Jeśli chcemy skłonić dziecko do powrotu do domu z placu zabaw, możemy powiedzieć: „Idziesz do domu teraz czy potrzebujesz jeszcze 5 minut na dokończenie zabawy?”. Natomiast nieodpowiednie jest pytanie: „Wracasz do domu ze mną czy zostajesz tu sam?” To nie jest dawanie wyboru, lecz próba wymuszenia pewnego zachowania oparta na przekonaniu, że dziecko będzie bało się zostać samo.
Jednak pewnego dnia maluch może odpowiedzieć: „Zostaję sam, możesz iść beze mnie”

3.Po trzecie: Okażmy szacunek dla zmagań dziecka, nie krytykujmy dziecka, gdy wykonało coś nie do końca perfekcyjnie.
Zauważmy i pochwalmy tę część "zadania", która jest wykonana poprawnie. Gdy dziecko samodzielnie posprzątało większość zabawek (misie, lalki, samochody), a zapomniało o klockach pod łóżkiem, skupmy się na posprzątanych misiach, lalkach i samochodach, a pomińmy klocki. Pochwalmy za dbanie o porządek i chęć pomocy, a potem dopiero możemy dodać, że zostały jeszcze rozsypane klocki pod łóżkiem. Po szczerej pochwale dziecko na pewno sprzątnie także klocki i następnym razem udoskonali „technikę sprzątania”. Gdy dziecku nie wychodzi całe zadanie, np. zawiązanie sznurówki, warto pochwalić za sam wysiłek: „Wiązanie sznurówek to skomplikowana sprawa, pokażę ci, jak to się robi i następnym razem pójdzie ci lepiej.”

4. Po czwarte: Nie spieszmy się z dawaniem odpowiedzi i gotowych rozwiązań.
Gdy maluch napotyka jakąś trudność, rodzice często podsuwają mu gotowe rozwiązanie, np. dziecko pyta, w co się ubrać na spacer, a opiekun od razu podaje mu odpowiednie ubranka. O wiele lepiej byłoby w tej sytuacji zapytać: „Jak myślisz, co jest odpowiednie na dzisiejszą pogodę?” i razem z dzieckiem wyjrzeć przez okno, porozmawiać o pogodzie, porze roku itp. To wspaniała okazja do uważnego przestudiowania warunków atmosferycznych panujących na dworze, powiązania ich z konkretną porą roku oraz zastanowienia się, jaka odzież jest odpowiednia.
Jakaż z tego wynika wszechstronna nauka! Poza tym, proszę sobie wyobrazić, jak wzrośnie poczucie własnej wartości dziecka, gdy samo (z niewielką pomocą dorosłego) rozwiąże problem.

5. Po piąte: Nie hamujmy samodzielności.
Należy unikać stwierdzeń typu: „Nie dasz rady”; „Śpieszę się, a ty się grzebiesz”, „Nie dotykaj, zepsujesz, zostaw”, „Nie potrafisz”; „Daj mi to, ja to zrobię” „Jesteś za mały”. Takie komunikaty blokują spontaniczną chęć do nauki i doświadczania, blokują działanie. Człowiek uczy się na swoich błędach. Musimy pozwolić dzieciom na próbowanie, ponoszenie porażek i rozpoczynanie zadania od początku. W ten sposób kształtujemy nie tylko samodzielność, ale także odporność na stres i niepowodzenia oraz wspieramy poczucie sprawstwa. Nieudana próba jest wtedy zachętą do udoskonalenia sposobu działania, a nie potwierdzeniem: „A widzisz, nie potrafisz, nie warto próbować”. Próbować zawsze warto, nie tylko gdy ma się lat kilka, ale także kilkanaście, kilkadziesiąt.
Pamiętajmy: dzieciństwo jest treningiem przed dorosłym życiem. Jeśli chcemy, aby dziecko było w przyszłości samodzielne, niezależne i odpowiedzialne, musimy mu zapewnić odpowiednie „ćwiczenia” samodzielności.
Julia Gałczyńska psycholog
Literatura: 1. A. I. Brzezińska (red), Psychologiczne portrety człowieka. Praktyczna psychologia rozwojowa (2005). Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. 2. Mazlish E, Faber A. (2002). Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. Poznań: Wydawnictwo Media, Rodzina. 3. Vasta, R, Haith, M. M., Miller, S. C. (1995). Psychologia dziecka. Warszawa: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne.